Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Bakterie rządzą naszymi myślami

26 września 2018
Autor: Renata Łęcka

Gdyby spytać przeciętnego człowieka, który organ ciała jest najważniejszy, z pewnością wskazałby: serce, mózg, wątrobę lub płuca. Ale czy miałby rację? To, co za chwilę powiem, będzie być może w sprzeczności z romantyczną wizją człowieka, którą tak lubimy, zakładającą, że to serce i mózg są wyjątkowymi organami.

Nie tylko serce i mózg

Bez serca żyć się nie da, to prawda. Bez centrum dowodzenia, które lokalizujemy w głowie, też nie. Czy nie demonizujemy jednak naszej „głowy”, przypisując tylko jej właśnie zdolność logicznego myślenia, analizowania, odczuwania radości? Okazuje się, że jelita są równie ważne, jeśli nie ważniejsze. Świat medycyny i nauki przestaje traktować jelita jako przyrząd do transportowania i rozkładania pokarmu oraz wydalania resztek. Kiedyś podchodził do nich z lekką rezerwą, dziś zaczyna obdarzać ten narząd coraz większym szacunkiem. Coraz więcej dowodów mamy na to, że to, co dzieje się w naszych „kiszkach”, oddziałuje na zdrowie fizyczne i… psychiczne.

Okazuje się, że na nasze „ja” składa się nie tylko to, co dzieje się w głowie, ale też to, jakie sygnały otrzymujemy z brzucha. Jeśli nękają nas spadki nastroju - być może przyczyną jest stan naszego brzucha.

Siła płynie z brzucha

Jelitowy układ nerwowy pracuje samodzielnie. To „on”, a nie mózg, podejmuje decyzję, jak szybko ma przebiegać perystaltyka jelit, ile soków trawiennych ma wydzielić żołądek. A do tego dzięki swej olbrzymiej powierzchni (trzysta metrów kw.) pełni rolę największego narządu zmysłowego w organizmie. To, że emocje czujemy także w jelitach, wie chyba każdy, kto doświadczał euforycznych motyli w żołądku, cierpiał na reisefieber czy „nosił” ciężar stresującego kamienia w brzuchu.

Jelita pozostają w ścisłym związku z mózgiem i spełniają w ciele rolę drugiego centrum dowodzenia: reagują na stres, sprawdzają stan bariery ochronnej organizmu przed mikrobami i podnoszą alarm w przypadku zagrożeń. Oba układy nerwowe nieustannie przesyłają sobie sygnały za pomocą nerwu błędnego. Co ciekawe, to z jelit „wypływa ” więcej impulsów nerwowych do mózgu (około 80 proc.) niż z mózgu do jelit. Gdzie więc jest tak naprawdę nasze centrum dowodzenia? To mózg jest bombardowany większą ilością informacji z jelit, a nie odwrotnie.

Skąd pochodzi nastrój?

To w jelitach buduje się nasza odporność. Bez udziału bakterii jelitowych niemożliwy jest rozwój i prawidłowe działanie układu odpornościowego. 80 proc. komórek układu odpornościowego powstaje właśnie tutaj. Dlatego ważne jest, aby ten mikrobiom (czyli bakteryjny zestaw) miał właściwy skład, bo inaczej organizm nie poradzi sobie nawet z prostą infekcją.

A nasz nastrój? Czy pochodzi z brzucha? Okazuje się, że ponad 90 proc. serotoniny, hormonu odpowiedzialnego za odczuwanie szczęścia, powstaje właśnie w komórkach jelit! Myszy, które miały sterylne jelita, charakteryzowały się zdecydowanie niższym poziomem serotoniny we krwi niż te, których jelita zasiedlone były przez dobre bakterie. Wiemy, że niski poziom serotoniny może powodować depresję. Podobnie dzieje się w organizmach normalnych myszy potraktowanych antybiotykiem, który przetrzebia dobrych jelitowych mieszkańców niszcząc florę bakteryjną.

Badania irlandzkich naukowców dowiodły, że podawanie myszom preparatów, które powodowały wzrost dobrej flory bakteryjnej jelit, sprawiało, że myszy stawały się odważniejsze, miały niższy poziom hormonów stresu we krwi i osiągały lepsze wyniki w testach na orientację.

Styl życia zmienia florę bakteryjną

Nasze jelita wyglądają dzisiaj zupełnie inaczej niż jelita naszych dziadków czy pradziadków. Coraz częściej żyjemy w permanentnym stresie, mało się ruszamy i krótko śpimy, co niekorzystnie wpływa na mikroflorę i śluzówkę jelit. Ponadto spożywamy więcej żywności przetworzonej, ubogiej w błonnik, z dużą ilością konserwantów i dodatków do żywności. Nasze posiłki obfitują w dużą ilość cukrów prostych i nasyconych kwasów tłuszczowych. Wprowadzenie do masowego użytku antybiotyków, zmienia środowisko jelit na niekorzystne dla fizjologicznych bakterii, oddając pole patogenom, w tym także grzybom z rodzaju Candida.

Kiedy przychodzi stres, w jelitach zachodzą nasilone procesy gnilne. Dlaczego? Permanentny stan napięcia nie pozwala na normalne trawienie. Niedotrawione części pokarmu zalegają, gniją i sprzyjają namnażaniu „złych” bakterii. Takie zaburzenie składu flory jelitowej powoduje nie tylko biegunki i bóle brzucha. Pojawiają się w naszej głowie toksyczne myśli, które obniżają nasz nastrój, pozbawiają energii, sprawiają, że czujemy się przygnębieni, „bez życia”.

Stresu nie unikniesz

I choć w czasach w jakich żyjemy stresu uniknąć się nie da, to jest rozwiązanie, które przyspiesza powrót do radości i dobrego samopoczucia psychicznego. Jedzmy nieprzetworzoną, zdrową żywność, zasilajmy „kiszki” dobrymi bakteriami!

Skoro skład mikrobiomu jelitowego decyduje o naszej odporności i dobrym samopoczuciu, może warto uzupełnić dietę o żywność fermentowaną (zawierającą naturalne kultury bakterii): np. kiszoną kapustę, ogórki i buraki. Czasami już to wystarczy, by układ odpornościowy zaczął działać nawet kilka razy sprawniej – i ktoś, kto cierpi na ciągłe przeziębienia, depresje, stany lękowe na długi czas się od nich uwolnił.

Może więc, wraz z modnymi ostatnio „witaminami dla mózgu” w postaci kwasów omega, będziemy łykać probiotyki? A one, wpływając na nasze jelita, dodadzą nam odwagi, pewności siebie i kilka punktów IQ.

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: CC0 Creative Commons, Pixabay.com

Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
AUYPN
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Halina Jurkowska
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.