Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Suszę, bo muszę czyli felieton z ziółkiem

9 czerwca 2019
Autor: Anna Twardowska

Lato, lato - dla jednych czas leniuchowania, dla innych czas pracy. Ale zapewne wielu jest takich, którzy potrafią łączyć jedno z drugim, a czynią to niekoniecznie zawodowo.

Wracając ze spaceru niosą naręcza kwitnących traw, bukiety polnych kwiatów lub ustrojeni w rumiankowe korony cieszą się swoimi zbiorami, bo wiedzą, że piękne to i pożyteczne!

Moja starsza przyjaciółka, rzeźbiarka, którą podziwiam za wyjątkową konsekwencję i odporność na trudności życia artysty, jest przykładem tego, jak można połączyć pasję z codziennością. Od wczesnej wiosny bierze udział w przeróżnych działaniach plenerowych. Oprócz twórczości, którą uprawia intensywnie mimo zaawansowanego wieku, sama z własnej woli, dokonuje reperacji i konserwacji zaniedbanych obiektów rzeźbiarskich.

Można ją spotkać na Kaszubach, w Górach Świętokrzyskich lub Kotlinie Kłodzkiej, przemierzającą polne drogi i pagórki. Doradza zainteresowanym ludziom, jak dbać o przydrożną rzeźbę kamienną, jakie środki stosować, czym i jak czyścić kamień. Po każdej z takich wypraw, wraca z bagażem pełnym kamieni, ale i ziół, sprasowanych liści i kwiatowo-korzenno-kłączowych pakuł, które w stosownym czasie, suszy i rozdrabnia, gotując się na czas chłodniejszych i mniej sprzyjających temu dni. A nigdy, niczego nie marnuje!

Kiedy odwiedziłam ją w jeden z zimowych wieczorów, poczęstowała mnie wspaniałą herbatką ziołową - mieszanką wielu polnych ziół, które zebrała w różnych miejscach Polski.

Sama już nie pamiętała jaka była ich dokładna kompozycja, ale patrząc na nią – energiczną, silną, piękną swoim wiekiem, mądrą ufałam, że zna się na ziołach! Do herbatki dodałyśmy miarkę nalewki z jarzębiny, co jak wiadomo, sprzyja serdecznym rozmowom.

Tak też się wówczas stało, a ja dzięki temu, dowiedziałam się o mojej przyjaciółce więcej. Zbieranie przez nią ziół, nie wypływa, li tylko z przyjemności, ale jest wyniesioną z dzieciństwa i wczesnej młodości potrzebą i sposobem na przetrwanie.
Wczasach kryzysu ekonomicznego, głodu, a później w okresie wojny, mieszkając w małej miejscowości, musiała wraz ze wszystkimi kobietami swojej społeczności, ratować się pożywieniem jakie dawała Natura. Od babci przejęła wiedzę o budowie, wartościach i działaniu dziko rosnących roślin i jadalnych i ziół. We własnym ogródku uprawiały wszystkie możliwe warzywa jakie wyrosły, a nie zostały zawczasu zrabowane. Bo niestety, często zanim zebrano wyczekiwane plony, padały łupem zgłodniałych zwierząt i ludzi. Najbardziej cieszyły ją liście jarmużu, gdyż można je było wydobywać nawet spod śniegu!

Zimę trzeba było przetrwać na tym, co nagromadziło się latem i jesienią. Świeże pędy podagrycznika, stanowiły na przednówku wielce pożywną jarzynę; pączki kasztana i brzozy, zjadane były prosto z drzew, jako najwykwintniejsze smakołyki, a zwyczajny perz, suszony i przechowywany przez całą zimę, jako wartościowe uzupełnienie surowej diety. Warto zapamiętać, że ten pospolity, trudny do wytępienia chwast zawiera duże ilości węglowodanów, związków białkowych, sole mineralne, witaminę C, kwas jabłkowy i glukowanilinę. Skutecznie więc reguluje przemianę materii, wzmacnia i jest środkiem przeciwzapalnym.

Rozglądając się po pracowni rzeźbiarki zauważam, że ilość suszonych roślin, przekracza znacznie potrzeby jednej osoby. Jednak Ona, widząc moje zdumienie, uprzedza pytanie odpowiedzią: Nic się nie zmarnuje!

Czego nie zużyje sama, nie rozda sąsiadom, rodzinie, przyjaciołom – wpakuje do garnka i zaparzy z przeznaczeniem na ostateczną kąpiel oczyszczającą, którą zafunduje sobie przed wyprawą po nowe! Rzeźba. Kamień. Roślina. Co je łączy? Wszystko.
Potwierdza to zastygła w kamieniu paproć, leżąca na rzeźbiarskim kawalecie artystki, która jest jej wzorem i natchnieniem zarazem.

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: Pixabay License

Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
JWKZV
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Aldona Minorczyk-Cichy
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.