Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Medycyna naturalna: trzy grupy chorych z nowotworem

3 kwietnia 2019
Autor: Władysław Batkiewicz

W trakcie zbierania materiałów do wykładu podczas 49 edycji Targów „Bliżej zdrowia, bliżej natury”, święta medycyny naturalnej, przypłynęła fala wspomnień o mojej pracy z chorymi na choroby nowotworowe. Powróciły emocje i pytania, które stawiałem sobie przez całe życie, a na które do dziś nie potrafię do końca odpowiedzieć.

Klub aktywnego pacjenta

W 1998 roku jako organizator kursów Samokontroli Umysłu Metodą Silvy prowadziłem klub dla absolwentów tej metody. Spotykaliśmy się w Gliwicach raz w tygodniu i ćwiczyliśmy wizualizacje, których celem miała być poprawa jakości życia, zdrowia i odnalezienie szczęścia. Wtedy zetknąłem się z postacią Carla Simontona. Był to amerykański lekarz, pracujący na oddziale radiologii w szpitalu onkologicznym.

Simonton twierdził, że choroba nowotworowa jest w znacznym stopniu konsekwencją problemów emocjonalnych i że do jej wyleczenia potrzebne są, wizualizacje terapeutyczne z poziomu alfa (poziom aktywności mózgu), praca z emocjami i pozytywne nastawienie. Po przeczytaniu jego książki pt. „Triumf życia”, pod wpływem silnej emocji postanowiłem założyć Klub Aktywnego Pacjenta, którego celem miała być pomoc chorym na raka i praca zgodnie z założeniami psychoonkologii Carla Simontona. Klub przez pięć lat funkcjonował na zasadzie wolontariatu.

Dziś trudno mi odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, dlaczego podjąłem się tego zadania i co dawało mi motywację do spotkań z chorymi. Wtedy naiwnie wierzyłem, że wystarczy silna motywacja, chęć do działania, wytrwałe trzymanie się kilku prostych zasad, a temat choroby nowotworowej zniknie. Na pewno wiatru w żagle dodawali mi ci członkowie klubu, którzy w niemożliwy z medycznego punktu widzenia, „cudowny sposób” zdrowieli i wracali do życia z bardzo zaawansowanej choroby nowotworowej. Na pewno w tym działaniu było dużo naiwnej wiary w cudowne możliwości umysłu człowieka i głęboka wiara, że można wszystkich uzdrowić.
Teraz wiem, że w tym czasie więcej brałem niż dawałem. Była to dla mnie szkoła, której lekcje zrozumiałem niedawno. I za tę szkołę jestem bardzo wdzięczny wszystkim tym, którzy „przewinęli” się przez nasz klub.

Oczekujący cudu uzdrowienia

Grupę tę stanowili chorzy na raka lub członkowie ich rodzin, którzy oczekiwali natychmiastowego „cudu uzdrowienia”. Ale też, ludzie ci bardzo szybko rezygnowali i podawali się. Z perspektywy czasu rodzi się we mnie żal, że nie udało się ich natchnąć żarem nadziei.

Druga grupa. Ci, którzy przegrali na wiele sposobów

Stefanowi (imiona wszystkich bohaterów są zmienione), medycyna pomogła w walce z rakiem. Po wyleczeniu chodził na spotkania naszej grupy trochę z nudów, trochę dla poszerzenia swych horyzontów. Pewnego razu powiedział, że jeżeli jeszcze raz zachoruje na raka, to umrze. Pamiętam, że słowa te zmroziły uczestników spotkania. Niedługo później, Stefan poszedł na rutynową, coroczną kontrolę do szpitala. Po powrocie do domu załamanym głosem powiedział żonie, że ma nawrót choroby nowotworowej. Po dwóch tygodniach nie żył, choroba rozwijała się błyskawicznie.

Po pogrzebie zrozpaczona żona poszła do lekarza, który prowadził jej męża. Krzyczała na niego, że jest bez serca, mówiąc mężowi o nawrocie choroby. Zszokowany lekarz zapytał o nazwisko, przypomniał sobie Stefana. „Ja mężowi niczego nie powiedziałem. Znalazłem w jego dokumentacji rażący błąd i postanowiłem na gorąco wyjaśnić to z osobą, która go popełniła. Poprosiłem męża, aby wyszedł na chwile z gabinetu, bo w jego papierach jest coś nie w porządku. Po rozmowie telefonicznej otworzyłem drzwi, ale męża nie było. Pani mąż był zdrowy. Pani mąż nie miał prawa umrzeć!”.

Trzecia grupa - zwycięzcy

Wanda miała nowotwór macicy, trafiła do szpitala w zaawansowanym stadium choroby. Lekarze nie dawali jej szans. Na oddziale dziecięcym tego samego szpitala leżał jej 5 letni syn, miał białaczkę. Lekarze również nie mieli dla niego nadziei. Wanda była pogrążona w totalnej apatii. Pewnego razu do szpitala przyszło jej dwóch zapłakanych synów (10 i 11 lat). Okazało się, że jej drugi mąż (dzieci miała z pierwszym), przyszedł do domu pijany, zbił chłopców i wyrzucił za drzwi. Wanda postanowiła, że będzie żyć. Zaczęła długą i trudną walkę. Choroba otworzyła w niej zdolności jasnowidzenia i leczenia ludzi energią. Po wygranej pomagała wielu chorym. Jej najmłodszy syn skończył studia.

Więcej takich historii, mogą Państwo poznać w kwietniowym wydaniu Miesięcznika Szaman. Nie wiem, czy istnieje do końca skuteczna recepta na choroby nowotworowe, ale wiem, że pomoc drugiego człowieka jest bardzo ważna, niekiedy ważniejsza niż życie. Metody, które pomagają jednym, są bezsilne w przypadku drugich. Ale nie wolno się poddawać! Warto walczyć - dla siebie i bliskich!

Władysław Batkiewicz jest autorem książki „Starosłowiański Masaż Brzucha”, wykładowca Starosłowiańskiego Masażu Brzucha, Funkcjonalnej Terapii Trzewi i Mikrokinezyterapii. W lipcu i sierpniu na „Aktywne wakacje” w Szczyrku, Zapisy w Centrum Medycyny Naturalnej i Psychoterapii w Katowicach pod nr tel. 32 2570839, kontakt@grella.pl.

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: Pixabay License

Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
PIHWG
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Aldona Minorczyk-Cichy
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.