Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Medycyna naturalna: Od „łżykwiatu” do dnia czarownic

1 kwietnia 2019
Autor: Bogna Wernichowska

Żaden inny miesiąc w europejskim kalendarzu nie rozpoczynał się, a potem nie kończył w sposób tak osobliwy jak kwiecień. Tak pierwszy, jak i ostatni jego dzień niósł z sobą wielość wierzeń, przesądów, zachowywanych przez długie wieki obyczajów.

Poświęcony Cecerze

Prima aprilis, zwany w dawnej Polsce „dniem zwodnym” czy po sarmacku łżykwiatem, był ponoć kontynuacją rzymskiego święta poświęconego Cererze, bogini urodzaju. Antyczna władczyni plonów padła ofiarą ponurego boga podziemi Plutona, który uprowadził jej piękną córkę Prozerpinę do świata cieni, by uczynić ją małżonką. Kiedy zrozpaczona Cerera szukała zaginionej, chytry bóg podsuwał jej fałszywe ślady. Stąd w święto Cerery – oprócz uroczystości w świątyniach – miały miejsce i świeckie zabawy, podczas których przebierano się i zwodzono, opowiadając historie mające pozory prawdy, ale kończące się niewiarygodną puentą.

Aż do połowy XX wieku nieomal w całej zachodniej i środkowej Europie nawet dorosłe i otoczone powszechnym szacunkiem osoby ochoczo płatały sobie nawzajem rozmaite figle, często, według naszych standardów, dwuznaczne i swawolne. Młodzieńcy z towarzystwa w przebraniach pokojówek prowokowali w salonach swych matek szacownych notabli, ocierając się o nich sztucznymi biustami podczas podawania herbaty, czy zanim wtajemniczone towarzystwo zawołało chórem „prima aprilis” – udając, że chcą usiąść im na kolanach. Poczta przynosiła tego dnia setki żartobliwie złośliwych pocztówek i karykatur, a gazety prześcigały się w publikowaniu sensacyjno–osobliwych wieści.

Feralny dzień

Jednocześnie w dawnych kalendarzach 1 kwietnia uchodził za datę feralną, jako dzień narodzin (według tradycji wtedy wówczas przyszedł na świat Judasz). By odwrócić czyhające na nowonarodzonych złe fatum, należało koniecznie ochrzcić dziecko w najbliższą wielkanocną niedzielę. A jeśli Wielkanoc przypadała wcześniej (tak jest w tym roku) – uroczystość powinna mieć miejsce w dzień Zielonych Świąt.

Data 1 kwietnia nie powinna też znaleźć się w metrykach ślubu, w dokumentach kupna czy sprzedaży nieruchomości, założenia firmy, a nawet spisywanego notarialnie testamentu. I chyba przez długie wieki przestrzegano tego zwyczaju, gdyż prima aprilis raczej nie figuruje w tego rodzaju papierach.

Jeżeli przyjście na świat u progu kwietnia budziło obawy otoczenia, o tyle pojawienie się na ziemi w pierwsze dni trwania znaku Byka – pomiędzy 21 a 25 kwietnia – pozwalało przypuszczać, że dziecko będzie odznaczać się zdrowiem, osobistym urokiem, rozlicznymi zdolnościami i szczęściem. Pewnie w tym twierdzeniu była racja, gdyż już w czasach zupełnie współczesnych, w drugiej połowie XX stulecia, francuski historyk i astrolog Michel Gauquelin porównując daty urodzin kilku tysięcy sławnych Europejczyków z różnych epok, stwierdził, że najwięcej znaczących osobistości przyszło na świat w tym właśnie czasie, w pierwszej dekadzie znaku Byka.

Wspomnienie św. Walpurgii

Czas, kiedy Słońce wstępowało w drugi wiosenny znak sprzyjał też zaślubinom. Szczególnie, jeśli Księżyc był w fazie nowiu, bądź dążył do pełni. Pary zamieniające wtedy obrączki miały żyć długie lata we wzajemnej harmonii, ciesząc się dostatkiem i udanymi dziećmi.

Szereg kwietniowych dni i poczet świętych w liturgicznym kalendarzu zamykało wspomnienie św. Walpurgii, mniszki z epoki wczesnego średniowiecza, która krzewiła chrześcijańską wiarę wśród germańskich plemion. Pomimo tak znakomitej i pobożnej patronki 30 kwietnia uchodził za czas, gdy wszelkie magiczne obrzędy działały ze szczególną mocą. Znachorki zbierały pierwsze lecznicze zioła, zakochane dziewczęta, pod wiosennym niebem, z dala od ludzkich siedzib odprawiały miłosne czary. A wiedźmy i czarownice zbierały się na sabatach.

W Niemczech na szczycie Brocken w Górach Harzu, w Austrii na przedgórzu Alp, a w Szwajcarii aż na szczycie Mont Blanc. By ochronić swe domostwa i zwierzęta przed ewentualnymi szkodami wyrządzanymi przez wiedźmy, wrzucano do ognisk płonących przed domami lecznicze zioła, skrapiano progi siedzib i stajni święconą wodą, czuwano do świtu.

Pary darzące się miłością i pożądaniem szukały okazji do spotkań we dwoje. Ta noc sprzyjała niegasnącym miłosnym afektom, szczególnie jeśli teraz doszło po raz pierwszy do zbliżenia. Wierzono, że tacy kochankowie nigdy nie rozstaną się, a przynajmniej zawsze będą o sobie pamiętać.

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: Pixabay License
Image by darksouls1 on Pixabay

Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
DPTIO
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Aldona Minorczyk-Cichy
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.