Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Soja – samo zdrowie czy gigantyczny biznes?

13 stycznia 2019
Autor: IZABELA DOBROWOLSKA

W ciągu ostatnich 20 lat soja została okrzyknięta cudowną rośliną, panaceum na wszelkie problemy żywieniowe współczesnego świata. W samych Stanach Zjednoczonych od 1992 do 2006 roku inwestycje w przemysł sojowy i reklamę soi zwiększyły zyski w tym sektorze z 300 milionów dolarów do 4 miliardów dolarów rocznie. Od 2000 do 2007 roku na rynku amerykańskim pojawiło się ponad 2700 nowych produktów na bazie soi lub zawierających soję. Rynki europejskie również w nie pozostają w tyle. W sprzedaży powszechnie dostępne są takie produkty, jak olej sojowy, mleko sojowe, mięso sojowe, tofu, jogurty sojowe, mieszanki zastępcze dla niemowląt na bazie soi. Białka sojowe powszechnie są stosowane jako dodatek do niemal każdego produktu spożywczego (wiążą wodę).

Źródło alergii

Niestety większość soi na rynku światowym pochodzi z upraw GMO (organizmy modyfikowane genetycznie). Uprawy soi GMO są tańsze i bardziej wydajne dzięki częstym opryskom Roundupem, problem jednak w tym, że ten szkodliwy dla zdrowia herbicyd pozostaje w soi i jest przez nasz zjadany wraz z ziarnami. Ponadto jeśli zjadamy soję GMO niektóre nasze bakterie jelitowe mogą produkować z soi alergizujące białko, które nawet po zaprzestaniu spożywania soi będzie alergio rodne.

Zagrożone niemowlaki

Szczególnie poważny problem stanowią mieszanki zastępcze dla niemowląt przygotowywane na bazie soi. W mleku sojowym dla niemowląt stwierdza się 80-200 razy więcej manganu niż w mleku kobiecym. Niedojrzała wątroba niemowląt nie jest w stanie metabolizować takich ilości manganu dlatego w surowicy dzieci karmionych „mlekiem” sojowych stwierdza się podwyższone poziomy tego pierwiastka.. Zbyt wysokie poziomy manganu w surowicy krwi wpływają niekorzystnie na delikatne tkanki niemowląt, w tym na mózg. Mogą też prowadzić do patologicznych zaburzeń centralnego systemu nerwowego, a objawy tych zaburzeń mogą być odczuwalne dopiero w późniejszym wieku. Mieszanki zastępcze na bazie soi są szczególnie bogate w fitoestrogeny. Mleko sojowe zawiera nawet 20 000 razy więcej estrogenów niż mleko kobiety. Ze względu na wysoki poziom estrogenów dzienna porcja mleka sojowego wypijana przez niemowlęta, w przeliczeniu na masę ich ciała, zawiera równowartość 5 pigułek antykoncepcyjnych. Stanowi to poważne zagrożenie dla rozwijającego się układu płciowego dziecka i jego płodności w życiu dorosłym.

Ginące substancje odżywcze

Prawdę mówiąc soja nie modyfikowana genetycznie również nie jest zdrowa. Jej ziarna zawierają tzw. antysubstancje odżywcze. Należą do nich saponiny, hemaglutynina, fitoestrogeny, inhibitory proteaz, goitrogeny, szczawiany, fityny. Saponiny zmniejszają napięcie powierzchniowe i działają podobnie jak detergenty. Powodują wzrost przepuszczalności błon komórkowych, co może wywoływać uszkodzenia komórek. Ponieważ zwiększają przepuszczalność nabłonka jelit, powodują zwiększone przenikanie do krwiobiegu toksyn i alergenów. Hemaglutynina powoduje zlepianie się czerwonych krwinek, przez co zmniejsza absorpcję tlenu przez krwinki, a tym samym zaburza transport tlenu do tkanek naszego organizmu, czyniąc go mniej efektywnym. Z kolei goitrogeny hamują produkcję hormonów tarczycy, powodując zaburzenia metabolizmu jodu. Efektem tego jest gorsze funkcjonowanie tarczycy. Natomias fityny wiążą jony metali, przez co uniemożliwiają ich wchłanianie, a przecież wiele z jonów metali (wapnia, żelaza, cynku czy magnezu) jest niezbędnych do normalnego funkcjonowania naszego organizmu. Jest to szczególnie groźne dla wegetarian bowiem spożywanie mięsa zmniejsza ten negatywny efekt fityn. Warto też wiedzieć, że zawarte w soi fitoestrogeny przypominają kobiecie estrogeny i są rozpoznawane przez receptory dla estrogenów. Powodują zaburzenia gospodarki hormonalnej organizmu. 

Dobra soja to fermentowana soja

Jednak nie wszystkie produkty na bazie soi to samo zło. Dość liczna grupa produktów uzyskiwanych z niemodyfikowanej genetycznie soi stanowi źródło bardzo cennych składników odżywczych. Są to produkty z soi fermentowanej. Długa i powolna fermentacja powoduje redukcję niekorzystnych antysubstancji odżywczych, a inicjuje powstanie substancji korzystnych. Do produktów takich, opartych na fermentowanej soi należą sos sojowy (tylko uzyskiwany tradycyjnymi metodami!), miso – solona pasta o konsystencji masła, czy natto – kleiste fermentowane ziarna o silnym zapachu sera. Jedną z najważniejszych zalet fermentowanej soi, zwłaszcza natto, jest witamina K2, która działa na zasadzie synergii z witaminą D3, stanowiąc podstawę prewencji osteoporozy, chroni też przed chorobami serca i zapobiega chorobom degeneracyjnym mózgu. Nazwa „witamina K” pochodzi od słowa „koagulacja” i odzwierciedla jej znaczącą rolę w zapobieganiu koagulacji krwi (zlepianiu się składników krwi).

Z tego powodu enzym uzyskiwany z natto, o nazwie nattokinaza, stosowany już od ponad 20 lat, jest skutecznym środkiem rozrzedzającym krew. Z powodzeniem stosuje się go jako całkowicie bezpieczną alternatywą takich środków, jak rozrzedzająca krew aspiryna.
Wniosek, jaki wypływa z tych faktów jest prosty, unikajmy soi modyfikowanej genetycznie i nie sfermentowanej. Chrońmy przed nią zwłaszcza dzieci. Natomiast wymienione wyżej smakołyki z soi sfermentowanej mogą - i powinny - często gościć na naszych stołach. Po prostu trzeba wiedzieć, co warto jeść, a czego unikać i nie dawać się omamić nie zawsze uczciwym reklamom.

Źródło: Szaman, archiwum

Fot.: CC0 Creative Commons, Pixabay.com

Tagi:
Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
NZLPU
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Aldona Minorczyk-Cichy
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.