Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Doświadczyć żywiołu ognia

12 grudnia 2018
Autor: Nina Grella

Leczenie ciepłem to jedna z najstarszych naturalnych terapii, korzeniami sięga prawdopodobie epoki jaskiniowej. O wypalaniu ran rozżarzonymi kamieniami wspomina Homer, a wypalanie ukąszeń jadowitych gadów stosują dotąd szamani południowoamerykańscy i nie tylko oni.

Nasi górale demonstrują odwagę poprzez skoki przez ogień. Coraz liczniejszą grupę zwolenników zdobywa inny znany rytuał — bieganie po rozżarzonych kawałkach drewna.

Przed laty, podczas kursu na Letnim Uniwersytecie Zdrowia, w hotelu „Zagroń” w Szczyrku, Siergiej Litwinow, urządził dla chętnych chodzenie po ogniu. Miało tam miejsce niezwykłe zdarzenie, bowiem w gronie chętnych znalazł się... 11-letni Julek.

Ów niezwykle utalentowany i inteligentny chłopak marzył o tej formie sprawdzenia się od momentu, gdy usłyszał, iż taki rytuał istnieje. Od dawna bowiem pragnął dokonać czegoś, co nie udało się dotąd nikomu w jego wieku.
Oczywiście Siergiej warunkował dopuszczenie chłopca do rozżarzonej ścieżki zgodą jego matki. Przychyliła się do prośby syna, bowiem sama czasami biega po ogniu i nie widzi w tym rytuale niczego złego. Przeciwnie — docenia jego korzystny wpływ na psychikę człowieka.

Julek miał do wyboru dwa sposoby przygotowania się do niecodziennego rytuału — poprzez grupowy trans lub samodzielną pracę z umysłem.

Przedstawiąjąc rzecz w koniecznym skrócie, w sposobie pierwszym — poprzez wspólny śpiew, rytmiczne klaskanie i muzykę — grupa nabiera takiej pewności siebie, że jej członkowie stają się zdolni do przekraczania tradycyjnych granic. Ale uważa się, że bardziej wartościowa jest druga droga — sterowanie ciałem przez umysł. Kandydat do biegania po parzącej ścieżce, przygotowując się, wyobraża sobie, że to nie ogień ją wyściela, ale śnieg, że to, co wygląda na kawałki żaru, w istocie jest kawałkami lodu. Ważne (oczywiście w obu przypadkach), aby stąpać po żarze całymi stopami ze złączonymi palcami. Chodzi o to, aby gorące węgielki nie dostały się pomiędzy palce.
Julek wybrał drugi, trudniejszy sposób. Przebiegł ścieżkę dwa razy, nie kryjąc radości z dokonanego czynu. Pytał potem wszystkich wokół, czy znają kogoś, kto w jego wieku poddał się takiej próbie odwagi i charakteru.

Oczywiście nikt o tym nie słyszał. Sądzę, że Julek jest najmłodszym Polakiem, który biegał po ogniu, może nawet najmłodszym Europejczykiem!

— Co mu to dało? — zapytałam jego mamę. Odpowiedziała:

— Julek, chłopak drobny i szczupły, cierpiał na deficyt pewności siebie. Dla dodania sobie odwagi nosił stale dwa drewniane pistolety. Po biegu wyrzucił je. Powiedział mi, że teraz wierzy w swoją moc i nie potrzebuje żadnych atrap!

— Czy o to właśnie chodzi w bieganiu po ogniu? — zapytałam wciąż jeszcze najmłodszego polskiego bioterapeutę, Grzegorza Szewczyka. Z wykształcenia filozof, para się bioterapią od sześciu lat. Regularnie biega po ogniu. Oto jego opinia:

— Pytania dotyczące chodzenia po ogniu sprowadzają się w zasadzie dwóch kwestii. Pierwsza, czysto intelektualna, dotyczy tego, co sprawia, że osoba, która wchodzi na mający kilkaset stopni żar, nie doznaje poparzeń? Druga ma charakter osobisty, rozważa dlaczego decydujemy się na udział w tym rytuale i co nas motywuje do takich kroków.
Dla mnie rytuał chodzenia po ogniu jest wielopłaszczyznowy i wybiega poza te pytania. Odkąd dane mi było brać w nim udział, a pierwszy raz biegłem w 1999 roku, zawsze nadrzędną wartością było wzbogacanie własnego doświadczenia i przekraczanie granicy pomiędzy tym, w co wierzę, a tym, co wiem.

Rozpatrując, co faktycznie dzieje się z człowiekiem, możemy mówić o dojrzewaniu i oczyszczaniu. Nie bez kozery rytuał ten był formą inicjacji już w starożytności, swoistym testem na czystość intencji, otwierającym drogę do rozwoju duchowego. Żywioł ognia oczyszcza, spala nasze lęki i słabości, otwiera nas na nowe doznania, dodaje energii. Zaczynamy inaczej patrzeć na problemy dnia codziennego, zmieniamy się wewnętrznie i choć tego nie widać na pierwszy rzut oka, zmienia się nasz sposób postrzegania otaczającego świata. Stajemy się silniejsi wewnętrzną siłą i jesteśmy tego świadomi.

Rytuał wpływa też bardzo pozytywnie na osoby z problemami zdrowotnymi, a możliwe czerwone punkty na stopach (według medycyny chińskiej na receptorach poszczególnych organów), mają znaczenie diagnostyczne — wskazują, z jakimi problemami boryka się organizm.

Dane mi było uczestniczyć kilkanaście razy w rytuale chodzenia po ogniu. Nie sposób opisać emocji, jakich doznajemy od początku jego przygotowywania, gdy ogień sięga nieba, trawiąc w parę godzin kilka metrów sześciennych drewna. Nie sposób też oddać radości wypełniającej uczestników po doświadczeniu żywiołu ognia. Rozumiem osoby, które pytane o własne przeżycia i emocje, uśmiechają się w milczeniu. Słowo wszystkiego nie odda, a czasami, pomimo najlepszych chęci, może wiele zniekształcić...

Wysłuchała i spisała: Nina Grella

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: CC0 Creative Commons, Pixabay.com

Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
XYHRY
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Aldona Minorczyk-Cichy
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.