Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Śmiej się i płacz

2 grudnia 2018
Autor: Nina Grella

W obyczajowości europejskiej mężczyzna wstydzi się łez. Może bez ryzyka utraty twarzy złościć się i nienawidzić, uzewnętrzniać uczucia radości, ale zbyt jawne okazywanie żalu czy rozpaczy narazi go na miano mięczaka. Tak jest wśród nastolatków, podobnie bywa w środowisku ludzi w średnim i starszym wieku. Prawdziwy mężczyzna nie ma prawa do łez.

A przecież wielu z nas zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że tłumienie uczuć jest – z punktu widzenia zdrowia psychicznego i fizycznego – absurdem. Na dłuższą metę postawa taka może człowieka zniszczyć. To m.in. jej efektem są nerwice, zawały, wrzody żołądka i dwunastnicy, a nawet dolegliwości kręgosłupa.

– Ludzie, którzy często i spontanicznie śmieją się, dłużej zachowują młody wygląd – twierdzą specjaliści z dziedziny medycyny kosmetycznej.

– Śmiech bowiem doskonale gimnastykuje mięśnie twarzy, szyi, a nawet górnego odcinka kręgosłupa.

– Płacz, będziesz miała ładniejsze oczy – pouczała mnie moja babcia, wielka zwolenniczka nietłumienia spontaniczności odruchów.

– Nie staraj się tłumić w sobie urazów, postawa: co na sercu, to na języku, przyniesie ci w życiu więcej pożytku, niż obłuda i nieszczerość – przekonywała jedna z ciotek, uchodząca w rodzinie za osobę złośliwą i niezbyt dobrze wychowaną. Po wielu latach zrozumiałam, że była osobą najszczerszą, najlepszą i w gruncie rzeczy najsubtelniejszą spośród licznego grona moich krewnych. Zawsze mówiła prawdę, nawet gorzką, ale nigdy nie chowała urazy, nie gniewała się, nie stosowała tzw. cichych dni, istnej zmory mojego dzieciństwa. Nigdy też, do końca długiego życia, nie cierpiała na dolegliwości wątroby i pęcherzyka żółciowego.

Te choroby były w mojej rodzinie zarezerwowane dla osob noszących w sobie utajone pretensje do całego świata. Oczywiście, nie namawiam nikogo do publicznego zalewania się łzami czy wykonywania przy byle okazji tańców zwycięstwa, jak bywa to na amerykańskich filmach. Do takiego demonstrowania swoich uczuć szybko chyba, w naszym obszarze kulturowym, nie dojdzie. Ale nie znaczy to, że mamy tłumic w sobie wszelkie odruchy spontaniczności, chodzić od świtu do nocy w masce, ukrywającej nasze prawdziwe odczucia. Z tej maski należy zrezygnować przede wszystkim w domu, pośród najbliższych.

„Dom rodzinny – pisze w „Psychopatologii nerwic” prof. Antoni Kępiński – jest zwykle miejscem, gdzie wyładowuje się nagromadzone w ciągu dnia urazy. Jest miejscem oczyszczenia, w którym można pozwolić sobie na więcej, niż poza domem. (...) Atmosfera domu w znacznej mierze zależy od tego, czy można czuć się w nim swobodnym, być takim, jakim się jest, czy nie musi się w nim udawać. W przeciwnym wypadku atmosfera jest sztuczna i nieszczera.”

A zatem nie wstydźmy, się łez i spontanicznej radości, pozwólmy wylecieć na światło i spłonąć w ogniu gorącej nawet wymiany zdań wszystkim gryzącym nasze wnętrza molom.

Będziemy zdrowsi, bardziej pogodni i szczęśliwi. A czegóż nam więcej w życiu potrzeba?

Tekst pochodzi z książki "Małe cuda codzienności"

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: CC0 Creative Commons, Pixabay.com

Tagi:
Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
OHZRL
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Halina Jurkowska
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.