Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Namieszają w głowach dla... naszego dobra

5 listopada 2018
Autor: Elżbieta Kłobus, Zofia Wieczorek

Obecne układy planet pokoleniowych – Urana, Neptuna i Plutona – tworzą sprzyjające klimaty do walki starego z nowym (Pluton w Koziorożcu kwadratura do Urana w Baranie), a także do nasilonej manipulacji (Pluton w Koziorożcu sekstyl do Neptuna w Rybach). Uważajcie więc! I nie dajcie się nabrać.

Manipulacje nie osłabną

Uran powoli szykuje się do opuszczenia znaku Barana (stanie się to w marcu 2019 roku), można więc spodziewać się, że walki o nowe nieco osłabną i aby doprowadzić do końca rozpoczęte dzieło, potrzebna będzie już nie tylko siła, ale też mądra strategia, ponieważ Pluton, który w obecnym położeniu reprezentuje twardą i nieugiętą władzę, będzie „trzymał się” w Koziorożcu jeszcze do marca 2023 roku. Natomiast drugi opisywany przez nas układ, Pluton sekstyl Neptun, sprzyja wszelkim manipulacjom stosowanym przez tych, którzy mają jakąkolwiek władzę, i ten układ będzie dawał o sobie znać jeszcze przez wiele lat.

Należy tu zaznaczyć, że jeżeli opisujemy pewne procesy z punktu widzenia astrologii, należy pamiętać, że z chwilą opuszczenia przez planetę jakiegoś znaku, dane tendencje nie kończą się nagle. Jest to rozłożone w czasie. Dany proces słabnie i żeby go utrzymać, potrzebny jest większy wysiłek. Tak więc rozpoczęte procesy mogą jeszcze długo trwać, ale to już będzie zależało od świadomego zaangażowania ludzi.

Kontrola i monitoring

Wróćmy do Plutona w Koziorożcu, ponieważ najbliższe lata będą jeszcze pod silnym wpływem tego układu. Co nas w związku z tym czeka? Przypomnijmy – Koziorożec to władza, a Pluton to wszystko to, co niejawne, to między innymi tajne służby, podsłuchy, donosy. A więc przede wszystkim stosowana przez władzę kontrola i monitoring. Coraz większa ilość kamer nikogo już nie dziwi, co ma również swoje dobre strony, ale należy liczyć się z tym, że będziemy mieli coraz mniej prywatności.

Niedawno byłyśmy na plenerowym koncercie. Ludzi niewiele, ale przed estradą barierki oraz przodem do publiczności rząd panów ze służby porządkowej. Kontrola musi być! A nad głowami publiczności bezszelestnie krążył dron. Ludzie patrzyli na śpiewających artystów, ale my obserwowałyśmy również drona, który cały czas „miał nas na oku”. Tak, tak, Wielki Brat czuwa!

Nie byłoby to najgorsze, jeśli miałoby na celu jedynie zwiększenie naszego bezpieczeństwa. Jednak wiele wskazuje na to, że nie o to chodzi, gdyż pomimo tak nasilonej kontroli np. „nie można” ukarać pseudokibiców stadionowych, którzy potrafią przerwać mecz, czy po jego zakończeniu zdemolować pół miasta, z powodu rzekomej niemożliwości ich zidentyfikowania. Ponadto monitoring można okłamać. Pokazano to w filmie „Raport mniejszości”. Zatem czemu i komu ten monitoring ma służyć? Nam? Warto się nad tym zastanowić.

RODO obowiązuje

Z drugiej strony mamy całkowicie odmienną sytuację. Chodzi o gorliwie przez wszystkie instytucje realizowaną zasadę ochrony danych osobowych. Likwiduje się nazwiska na domofonach, na skrzynkach pocztowych (co powoduje mnóstwo perturbacji z dostarczeniem przesyłek, które są odsyłane z powodu braku podania numeru mieszkania, lub wrzucanie ich do innych skrzynek, jeśli błędnie nadawca podał jego numer). Gdy czekamy na przykład w kolejce do lekarza, zostajemy wywoływani nie przy użyciu nazwiska, lecz po imieniu lub nadanego przy zapisywaniu się numeru.

Takie stosowanie ochrony danych osobowych rodzi następne pytanie: co z twórcami, aktorami, muzykami, dziennikarzami, politykami i innymi osobami uprawiającymi tzw. zawody publiczne? Będziemy o nich czytali, że znany polski profesor medycyny niejaki Stanisław (nazwisko wszak zastrzeżone) dokonał epokowego odkrycia? Tak właśnie działa Neptun w połączonych siłach z Plutonem i Saturnem. Podstępnie zamieszać ludziom w głowach, tłumacząc, że to dla ich dobra. I co najważniejsze, zwolnić od myślenia.

Wszędzie… bioroboty

Wiadomo, że najłatwiej jest sterować ludźmi niedouczonymi, którzy nie mają własnego zdania w dziedzinach poza swoją wyuczoną, a do tego prowadzi kształcenie w wąskich specjalizacjach, do czego zmierza coraz bardziej obecny system nauczania. Przypominamy ponownie przykład programu „Milionerzy” – młoda osoba z dwoma fakultetami nie zna podstawowych pojęć, które nie są związane z jej wykształceniem. To czysty dowód na to, że kształci się bioroboty, fachowców w swojej dziedzinie, którzy są kompletnie pozbawieni wiedzy ogólnej.

Taki człowiek zna się tylko na jednym i siłą rzeczy w wielu sprawach musi polegać na opiniach innych, toteż łatwo mu zasugerować „jedyną słuszną prawdę”, w którą musi uwierzyć. Ale cóż innego pozostaje człowiekowi niedouczonemu? Tylko wiara. Zaznaczamy, że nie mamy tu na myśli wiary religijnej, lecz chodzi nam o wiarę, jako wierzenie w coś, w jakąś ideę, a także w kogoś. A wiara i wiedza to dwie rzeczy, które nie za bardzo do siebie pasują.

W astrologii za wiarę odpowiada znak Ryb wraz ze swoim władcą, Neptunem. Natomiast za wiedzę głównie dwa znaki, Bliźnięta i Strzelec. Gdy spojrzymy na zodiak, to zauważymy, że znak Ryb jest w aspekcie nieharmonijnym (kwadraturze) do Bliźniąt i Strzelca. A więc im więcej wiary, tym mniej wiedzy, i na odwrót. Jeżeli ktoś wierzy, nie szuka wiedzy, a człowiekowi, który wie, wiara nie jest potrzebna. Można nawet spotkać się z twierdzeniem typu: wolę za dużo nie wiedzieć. Fakt, że jest to wygodniejsze. Mamy więc konflikt pomiędzy wiarą i wiedzą. A ponieważ obecnie Neptun jest wyjątkowo mocny, tych skłonnych wierzyć jest bardzo wielu i bardzo łatwo „łykają” wszystko to, co podsuną im sprytni manipulatorzy, czyli ci, którzy mają władzę. Jak się przed tym bronić? Stawiać na wiedzę. Wtedy nie damy się zmanipulować, bo będziemy wiedzieć i nie będziemy musieli nikomu wierzyć.

Astrologia, to wiedza

A propos wiary. Prof. Leszek Weres, nasz pierwszy nauczyciel astrologii, który w latach 80. rozpropagował w Polsce astrologię, nieraz mówił, że często spotyka się z pytaniem: jak to jest, że pan, taki światły człowiek, kształcony również za granicą, wierzy w astrologię? Na co niezmiennie cytował swojego poprzednika, nieżyjącego już Leszka Szumana: „Wierzyć to można w życie pozagrobowe, a na astrologii trzeba się znać. I ja właśnie się znam”.

Tak, astrologia jest olbrzymią wiedzą, dawniej oficjalnie nauczaną na uniwersytetach, która przy pomocy analizy układu planet wyjaśnia procesy zachodzące w świecie, jak również opisuje wpływ planet na pojedynczego człowieka. I astrologia nie ma nic wspólnego z wiarą, na niej po prostu trzeba się znać. Bo właśnie ta wiedza wyjaśnia nam procesy zachodzące w świecie, zarówno w skali globalnej, jak i na naszym podwórku. Znając procesy zachodzące pod wpływem działania planet możemy je świadomie wykorzystywać dla własnego dobra, a nie będziemy wykorzystywani i sterowani przez innych. Wszak jesteśmy „homo sapiens”, a to zobowiązuje.

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: CC0 Creative Commons, Pixabay.com

Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
WJRYK
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Halina Jurkowska
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.