Logowanie do konta użytkownika
Konto użytkownika
Imię i nazwisko/nick
E-mail
Hasło
Powtórz hasło
Newsletter
Więcej

Pieniądze dla innych

4 października 2018
Autor: Prof. Zbigniew Królicki

Rzeczy, o których piszę, czyli pieniądze i szczęście, to sprawy mylone przez nas często z nadzieją na ich pozyskanie. Jednak równie często powtarzamy zdanie, które pojawia się w poradnikach i religiach: szczęścia nie da się kupić. To prawda, ale… i to „ale” jest teraz najważniejsze, bo nie jest to do końca prawdą. Jeśli sądzisz inaczej, drogi Czytelniku, to źle wydajesz pieniądze.

Gdybyśmy zaczęli przeznaczać je na coś innego, skutek byłby nieco lepszy. Zanim napiszę, jak wydawać i być szczęśliwszym, zastanówmy się, dlaczego wydawanie pieniędzy zwykle nas nie uszczęśliwia. 

Znalezione pieniądze

Parę lat temu psycholodzy amerykańscy przeprowadzili badanie, jak wygląda życie zwycięzców loterii i wyniki opublikowali w artykule zamieszczonym na portalu CNN. W pierwszej fazie wejścia w posiadanie tzw. „znalezionych pieniędzy” ludzie sądzą, że życie stanie się bajką, a wszystkie problemy i nieszczęścia znikną w cudowny sposób. Badania i artykuł pokazują wyraźnie, że dzieje się odwrotnie.

Wygrywający wydają szybko wszystkie pieniądze, zaciągają kredyty i wpadają w długi. Poza tym wszyscy ich znajomi, rodzina, dalsi krewni i różnej maści oszuści, starają się wyciągnąć od nich pieniądze. A to rujnuje ich relacje społeczne. Mają więcej długów i mniej przyjaciół niż przed wygraną.
To samo dotyczy ludzi, którzy niespodziewanie weszli w posiadanie dużych sum pieniędzy np. spadek, koniunktura na giełdzie, powodzenie firmy czy w przypadku artystów niespodziewana popularność, moda, nagła sprzedaż płyty itp.

Badania wskazują, że 99 proc. z nich w przeciągu kilku miesięcy traci miliony, przegrywa w kasynach, wpada w uzależnienia. Wielkie pieniądze gotują im los nie do pozazdroszczenia; niektórzy kończą, jako zgorzkniali biedacy w przytułkach, a pewien procent popełnia samobójstwa. Publicznie żałują wygranej. Uważają, że to był najgorszy dzień w ich życiu.

Jeszcze ciekawsze były komentarze do artykułu. Czytelnicy nie pisali, że artykuł uświadomił im, że pieniądze szczęścia nie dają, tylko uważali, że w ich przypadku to nie miałoby miejsca (Jestem pewny, że Drogi Czytelniku myślisz teraz bardzo podobnie). Zauważali, że fortuna rujnuje ludziom życie, a przyjaciele ich nękają; że przez pieniądze stajemy się samolubni, zajmujemy się tylko sobą. Ale jednocześnie sami marzyli o wygranej i o tym co sami kupiliby dla siebie. Styl wielu komentarzy wskazywał wyraźnie na wątek antyspołeczny Pojawiały się też komentarze, które można streścić jednym zdaniem: „Jak Pan Bóg daje biedakowi pieniądze to mu resztki rozumu odbiera”. Ale mnie to nie dotyczy.

Promocja, to pułapka

Wyobraźmy sobie taką sytuację: w końcu po wnikliwym przemyśleniu idziecie do sklepu, aby kupić Tę rzecz (coś co od dawna wam się podoba i wydaje się bardzo potrzebne), która kosztuje 1000 zł. Na miejscu stwierdzacie z zaskoczeniem, że właśnie dzisiaj została ona przeceniona na 500 zł. Co robicie? Kupujecie ją natychmiast, a „zaoszczędzone” pieniądze wydajecie jeszcze szybciej na coś czego w innych okolicznościach na pewno byście nie kupili. Wasza radość i pozytywne emocje są tak wielkie, że w sumie wydajecie znacznie więcej niż 1000 zł.

Ludzie, którzy podczas zakupów korzystają z różnego rodzaju kuponów rabatowych, promocji, przecen wydają przeciętnie o 15-20 proc. więcej na nieplanowane zakupy, niż pozostali klienci, mając poczucie należnej nagrody, jako że udało im się zaoszczędzić pieniądze. Pomyślicie teraz, że to niewielki procent, ale on rośnie wraz ze wzrostem niespodziewanego przypływu gotówki i może przyjmować dosyć niepokojące rozmiary.

Jeżeli przybiera on postać bardzo poważnej sumy, wtedy mechanizmy kontroli wydatków bardzo silnie maleją. Tym silniej im mniej jesteś „oswojony” z taką suma pieniędzy.

Nie dają szczęścia

Wydając pieniądze na lewo i na prawo, nie tylko zaczynamy wydawać ich zbyt wiele, korzystamy z kredytów i innych możliwości, ale jednocześnie zaczyna pojawiać się frustracja i pretensje, że nie wydaliśmy ich na coś naprawdę pożytecznego, że straciliśmy niepowtarzalną okazję. Nieoczekiwany przypływ gotówki wzbudza w nas większą chęć wydania niż przypływ oczekiwany.

Amerykański serwis biznesowo-technologiczny „Business Insider” stawia retoryczne pytanie: może pieniądze nie dają szczęścia dlatego, że wydajemy je na niewłaściwie rzeczy, a szczególnie, na siebie? A co by się stało, gdyby ludzie wydawaliby więcej na innych? Gdybyśmy antyspołeczne, egoistyczne wydawanie zastąpili zachowaniami prospołecznymi. Na podstawie bardzo rozległych badań różnych grup ludności, prowadzonych w różnych ośrodkach naukowych na różnych kontynentach podaje sześć sposobów na „kupienie szczęścia”, które wcale nie wymagają milionów na koncie.

Dobro powraca?

Na czele tej listy jest wydawanie pieniędzy na innych, nie na siebie. Badacze z University of British Columbia ustalili, że wydawanie pieniędzy nas uszczęśliwia, ale wtedy, kiedy wydajemy je pro społecznie czyli na innych. Wyniki badań potwierdziły, że najszczęśliwsze były te osoby, które kupowały prezenty innym i angażowały się w działalność charytatywną przekazując fundusze. Altruiści czuli się szczęśliwsi.

U tych, którzy podobne sumy pieniędzy wydali na siebie, poziom szczęścia się nie zmienił. Okazało się, że kwota nie miała większego znaczenia. Wydaje się, że 20 euro działa lepiej niż 5, ale to nie ma znaczenia. Liczy się to, że tę sumę przeznacza się na kogoś poza sobą. Znaczenia nie ma też cel i motywacja: czy jest to prezent dla mamy, bezzwrotna zapomoga dla sąsiada, datek ratujący życie czy nowy model mikroskopu do pracowni szkolnej. Warto podkreślić, że sposób wydania pieniędzy na innych nie jest bynajmniej tak istotny jak sam fakt wydania na kogoś innego. Aby dodać sobie szczęścia nie trzeba szaleć z wielkimi sumami. Można przeznaczyć na to drobne kwoty i czerpać korzyści.

Wspomagaj innych

Rozdawanie pieniędzy, udział w akcjach charytatywnych, wspomaganie potrzebujących też ma swoje prawa. Powszechnie mówi się, że im więcej dajemy bezinteresownie, tym więcej będziemy dostawać. To nie jest do końca prawdą. Zawsze powinniśmy pamiętać, że jesteśmy odpowiedzialni za to, komu i ile pieniędzy dajemy. Jeśli pieniądze, które dajemy, nie będą wykorzystane do szlachetnych celów, to nieprawidłowe wykorzystywanie energii pieniędzy obciąży nasze życiowe konto. I na odwrót, jeśli ofiarujemy swoje pieniądze na dobre dzieła, ta dobra energia prawidłowego wykorzystania pieniędzy do nas wróci. Na tym bazuje bardzo stara i skuteczna zasada dziesięciny, zasada dostatku - oddawanie zwykle 10 proc. z własnego przychodu, (a współcześnie 1 proc. podatku).

W istocie jest to bardzo dobra i słuszna zasada, lecz tylko wtedy, gdy stowarzyszenie, fundacja, kościół lub jakaś inna organizacja religijna wykorzystuje wasz datek do celów dobroczynnych, a nie do powiększania stanu własnego.

Regularne praktykowanie „wspomagania innych” nie tylko zwiększa poczucie szczęścia, ale zmienia też nasz stosunek do pieniędzy, bo stajemy się świadomi nadmiaru; możemy przecież oddać tylko nadmiar tego co posiadamy. Za każdym razem gdy to robimy podważamy zasadę, że pieniędzy jest za mało. Dawanie powinno być całkowicie bezinteresowne. Nie oczekujemy niczego w zamian. Nie mówimy o własnej hojności. Prawdziwe dawanie musi płynąć z serca, nie towarzyszy mu oczekiwanie na rekompensatę.

Ps. Jeżeli kiedykolwiek, niespodziewanie, wejdziecie w posiadanie wielkich pieniędzy (czego serdecznie życzę) to odłóżcie je na rok, na bezpieczne konto i przyzwyczajcie się do bycia bogatym. Za rok zupełnie inaczej na nie spojrzycie i zagospodarujecie.

Źródło: Portal Medycyny Naturalnej

Fot.: CC0 Creative Commons, Pixabay.com

Komentarze:
Przepisz tekst z obrazka:
AHOKT
O nas
Redakcja Portalu Medycyny Naturalnej grella.pl
40-022 Katowice, ul. Damrota 6
tel.: (32) 257 15 90
kontakt@grella.pl
Redaktor naczelny: Halina Jurkowska
Znajdz nas
Zapisz się do newslettera i otrzymuj comiesięczną porcję wieści.